2017-08-01

CHEEK PARADE

CHEEK PARADE
Historia  marki Benefit sięga 1976 roku, kiedy to w San Francisco otwarto pierwszy butik z tymi kosmetykami. Ich produkty zyskały uznanie wizażystów,  gwiazd oraz zwykłych pasjonatek makijażu. Marka, która jest znana na całym świecie, wypuściła paletę Cheek Parade, która jest edycją limitowaną. Zawiera ona aż 5 pełnowymiarowych produktów będących bestsellerami marki. Egzemplarzy było znacznie mniej niż chętnych.


 Trzeba przyznać, wygląd powala na kolana.  Najważniejsza jest zawartość ale lubię, gdy opakowanie cieszy oko. W skład palety wchodzi:


PUDER BRĄZUJĄCY HOOLA
Egzotyczny bronzer, który daje efekt cery muśniętej słońcem. Efekt zdrowej opalenizny, bez pomarańczowo-ceglanych tonów. Pomimo, że mam jasną karnację wygląda naturalnie. Pierwszy raz w życiu wyglądam na opaloną.

PUDER BRĄZUJĄCY HOOLA LITE
Jest to delikatniejsza wersja kultowego Hoola. Jest to nowość na rynku. Idealny dla jasnych karnacji. Gdy nie mam ochoty na Hawajską opaleniznę sięgam po to cudo. Efekt delikatnie muśniętej skóry przez słońce.


RÓŻ GALIFORNIA
Spektakularny produkt. Koralowy odcień różu połączony został z połyskującym złotem. Na policzkach wygląda spektakularnie.
RÓŻ DANDELION
To kosmetyk, który nadaje cerze lekkości, świeżości dzięki swojemu wyjątkowemu kolorowi i  zawartości drobinek. Za pomocą kilku machnięć pędzlem ubywa nam lat.

RÓŻ ROCKAETUR  
Opalizujący na różowo, wpadający w brzoskwiniowe tony -złocisty róż. Produkt unikatowy i wyjątkowy. Efekt można budować w zależności od tego, na co mamy ochotę danego dnia. Idealnie sprawdzi się również jako rozświetlacz.



PĘDZELEK
Ma niejedno zastosowanie pomimo jego małego rozmiaru. Jego naturalne włosie jest niesamowicie delikatne i miękkie w dotyku. Praca z nim jest przyjemna. Zazwyczaj pędzle dołączone do palet nie spełniają moich oczekiwań ze względu na swoją jakość. Z tego jestem bardzo zadowolona.

Jakość pudrów, pigmentacja, jedwabistość, wykończenie na skórze, sposób aplikacji i  możliwość zabawy nimi wprawia mnie w osłupienie. Delikatny i przyjemny zapach to również atut palety.
Wszystkie produkty są pełnowymiarowe. W środku znalazła się także książeczka, z propozycjami makijażu, poradami i wskazówkami. Robiąc zakupy w drogerii Sephora, do palety otrzymałam próbki Gimmie Brow oraz Bene Tint.  Polecam wam iść do Sephory i dotknąć choć jednego kosmetyku, jeśli nigdy tego nie robiłyście. Konturowanie jest moim ulubionym elementem makijażu a ta paleta to mój święty Graal.


2017-07-18

SWEET PEACH

SWEET PEACH
Too Faced to poważna marka makijażowa, która umie połączyć poczucie humoru i kobiecy styl glamour . Założona została w 1998 roku. Początkowo marka z wielkimi marzeniami. Dziś lider na rynku kosmetycznym tworzący innowacyjne produkty. Ich kosmetyki są znane na całym świecie, goszczą na twarzach kobiet  z wielką dumą. Do  pierwszego zakupu zbierałam się od dłuższego czasu i mam do siebie żal, że zwlekałam tak długo.


Paletka zawiera 18 cieni, o różnych wykończeniach. Mimo iż zawartość jest najważniejsza, miło gdy opakowanie cieszy oko. Wygląd jest fenomenalny. Lusterko jest bardzo dobrej jakości. Jest użytkowane przeze mnie za każdym razem. Brzoskwiniowy zapach jest obłędny i hipnotyzujący. Na punkcie ciepłej tonacji oszalała każda pasjonatka makijażu- w tym i ja. Kolorystyka palety odpowiada mi w 100%.

Cienie są bardzo wysokiej jakości. Praca z nimi jest bardzo przyjemna. Ich pigmentacja i wykończenie to temat rzeka, na który mogę rozmawiać godzinami. Jedwabista formuła, fakt w jaki sposób cienie się łączą i  rozcierają wprawiły mnie w osłupienie. Nie osypują się. Jestem pozytywnie zaskoczona ich trwałością - po całym dniu wyglądają nieskazitelnie. Muszę przyznać, że moja mama, która nie przepada za wydawaniem fortuny na kosmetyki, uważa że było warto.


Jest to mój pierwszy produkt marki Too Faced, i jestem z niego więcej niż zadowolona. Na mojej liście zakupów znalazło się aż 10 produktów tej marki. Kosmetyk luksusowy sprawił, że podczas testowania postawiłam poprzeczkę wysoko. Gdy płacimy tyle pieniędzy za kosmetyk chcemy, by był on tego wart.

Podsumowując- Szum, zafascynowanie tą paletą jest w 100% uzasadniony. Jest to bardzo dobry produkt za adekwatną cenę. Paleta jest samowystarczalna. Jeżeli macie możliwość, polecam wybrać się do Sephory i zaznajomić się z tą perełką.

2017-07-11

ORPHICA BROW & PURE

ORPHICA BROW & PURE
Skóra pod oczami jest bardzo wymagająca. W mgnieniu oka można ją przesuszyć lub podrażnić, ponieważ nie jest chroniona przez warstwę lipidową. Pierwsze zmarszczki pojawiają się właśnie w tym miejscu. Cienie i opuchnięcia są zmorą praktycznie każdej z nas a nieprzespana noc szybko daje nam o sobie znać.


Serum PURE  jest tym kosmetykiem pielęgnacyjnym, który każda z nas powinna mieć w swojej kosmetyczce. Używam tego produktu regularnie a zużycie jest znikome. Tak wydajny powinien być każdy kosmetyk. Rewelacyjnie wygładza, ujędrnia, odżywia i nawilża. Skóra jest napięta. Kosmetyk bardzo szybko się wchłania, dzięki swojej lekkiej konsystencji. Skóra jest zregenerowana, zyskując zdrowszy wygląd. Stosuję go na dokładnie oczyszczoną skórę przed snem. Cała gama produktów marki Orphica  jest pochodzenia naturalnego. Buteleczka jest z pipetką co jest praktycznym  i higienicznym rozwiązaniem i ułatwia aplikację.


Aktualnie panuje moda na wyraźne, mocno zaznaczone, pełne i gęste brwi. Niestety, tylko nieliczna część z nas została takimi brwiami obdarzona.

Jestem ciemną blondynką o ciemnych, dość rzadkich brwiach. Odżywka BROW z firmy Orphica sprawiła, że moje brwi stały się pełniejsze w miejscach gdzie włosków było mniej. Dodatkowo, zaczęły rosnąć nowe w miejscu gdzie ich nigdy nie było. Początek mojej lewej brwi pozostawiał mi wiele do życzenia. Ten produkt odmienił moje brwi. Są one symetryczne i widoczne. Sumienność, czas oraz stosowanie zgodnie z zaleceniami producenta sprawiło, że uzyskałam efekt na jakim mi zależało. Włoski zyskują zdrowszego wyglądu. Aplikacja jest szybka i przyjemna, dzięki poręcznemu aplikatorowi. Nakładam ją każdego wieczoru na suchą i dokładnie oczyszczoną skórę. Cena w porównaniu z jakością i działaniem produktu jest zrozumiała. Została dokładnie przebadana pod względem dermatologicznym i okulistycznym. Po zakończeniu kuracji będę was na bieżąco informować o uzyskanych efektach na moim Instagramie .




2017-07-01

MARY LOU MANIZER

MARY LOU MANIZER
Marka The Balm została założona przez Marissę Shipman w 2004 roku. Znana na całym świecie przez świetnej jakości kosmetyki zamknięte w stylowych opakowaniach w stylu retro i pin up.
W moje ręce wpadł kultowy rozświetlacz- Mary Lou Manizer.
Odkąd tylko pamiętam, w makijażu unikałam blasku. Jako posiadaczka cery mieszanej starałam się unikać- stawiając na mat- by czuć się pewniej oraz lepiej.
Półtora roku temu, wzbogaciłam swój makijaż twarzy o konturowanie. Zaczynałam od tańszych rozświetlaczy. Od dłuższego czasu planowałam jej zakup, jako taką "wisienkę na torcie"

Jest to produkt w kamieniu zamknięty w niesamowicie estetycznym, schludnym oraz solidnym opakowaniu z wysokiej jakości lusterkiem. Produkt jest niesamowicie jedwabisty. Pigmentacja to atut tego produktu- jedno posunięcie palcem czy też pędzlem tworzy taflę niesamowitego blasku  nie nabierając zbyt dużej ilości kosmetyku. Szampański odcień będzie idealny dla każdej tonacji skóry. Blask nie jest "tandetny"- jest spektakularny. Trwałość kosmetyku mnie nie zaskoczyła. Wygląda nieskazitelnie cały dzień. Miejscem, gdzie nakładam rozświetlacz są szczyty kości policzkowych. Unikam nakładania na szczyt nosa, środek czoła i łuk kupidyna- po kilku godzinach moje sebum tworzy naturalny blask. Każdy pędzel idealnie sprawdzi się w aplikacji Mary Lou, natomiast wyjątkowo upodobałam sobie pędzel z Hakuro H22. Jest to mały, puchaty pędzelek idealnie wpasowujący się rozmiarem.  Mary Lou idealnie sprawdzi się także jako cień do powiek. Po nieprzespanej nocy, spojrzenie wygląda promiennie w mgnieniu oka.

W moim odczuciu ten rozświetlacz powinna mieć każda dziewczyna pasjonująca się makijażem. Jest to rewelacyjny i wyjątkowy produkt, który w kilka chwil zmieni całkowicie oblicze naszego makijażu w spektakularny sposób.



2017-06-30

UP MASCARA

UP MASCARA
Marka Orphica tworzy skuteczne i bezpieczne kosmetyki wysokiej jakości dzięki sile natury. Wiecie nie od dziś, że kocham naturalną pielęgnację. Rozpoczęłam intensywne testowanie trzech produktów, natomiast w dzisiejszym poście chciałabym skupić uwagę na tylko jednym z nich.



Pragnieniem każdej kobiety jest posiadanie długich, gęstych intensywnie czarnych rzęs. Dobór odpowiedniej mascary to nie lada wyzwanie. Moja poprzeczka jest postawiona wysoko, ponieważ wiem, czego poszukuję. Umiejętności są równie ważne jak i sam kosmetyk. Z natury moje rzęsy są długie, gęste i podkręcone. Tusz nie jest wodoodporny ale jego trwałość jest fenomenalna. Nie odbija się na górnej powiece i nie kruszy się tworząc czarnego orszaku pod okiem. Nie skleja rzęs, ładnie je rozdziela i wydłuża. Jego silikonowa szczoteczka w pełni odpowiada mi kształtem. Bez problemu pozwala umalować wszystkie rzęsy tuż od ich nasady. Ma ona intensywnie czarny kolor. Wydłuża je rozdzielając oraz zwiększa ich objętość. W moim odczuciu wygląda to spektakularnie.
 



Podsumowując, UP MASCARA w połączeniu z moimi rzęsami czyni je piękniejszymi. Dodatkowo, produkt jest naturalny. Przebadany dermatologicznie. Z powodzeniem może być użytkowana przez osoby noszące soczewki. Dodatkowo, firma Orphica pokrywa koszty wysyłki w kraju i za granicę. Jest to rzadko spotykane zjawisko, co również jest na plus. Klient i jego zadowolenie są priorytetem. Kolejną rzeczą o której pragnę wspomnieć jest przepiękny wygląd paczki i efektowne jej zapakowanie.


2017-04-13

TAJNIKI MAKIJAŻU RLM

TAJNIKI MAKIJAŻU RLM
Zapewne każda z was, słyszała o książce Tajniki Makijażu, autorstwa najsławniejszej polskiej youtuberki Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu powszechnie znanej jako Red Lipstick Monster.

Książka skradła serca wszystkich dziewczyn i kobiet. Organizowane były liczne spotkania, na których zjawiła się rekordowa liczba czytelników. Książka ta była urodzinowo-gwiazdkowym prezentem od mojej siostry.

Kosztuje ona ok 40 zł, dostępna jest absolutnie wszędzie. Dedykowana dla osób początkujących z makijażem lub średnio zaawansowanych. Książka ma niezwykle bogatą szatę graficzną, cieszącą oko. Jeśli chodzi o jej treść- znajdziemy w niej wszystko to, co powinnyśmy wiedzieć o makijażu, wraz z praktycznymi poradami,  opartych na licznych przykładach- na przykład jak nie malować kresek. Dowiemy się między innymi jak wybrać podkład do danego typu cery, jak prawidłowo wykonturować twarz, jak dbać o pędzle. Pisana jest prostym językiem, dzięki czemu wszystko będzie zrozumiałe. Książka podzielona jest na 9 części. Wiele kwestii zostało poruszonych w jej filmikach- dlatego na końcu każdej części są ukazane odnośniki do konkretnego filmu na kanale na YT, jednakże wiele z nich RLM omawia po raz pierwszy.  Oryginalnym pomysłem było stworzenie części ''Twoje makijażowe cele i problemy'' która ma nas uświadomić z czym mamy trudność, i czego dokładnie chcemy nauczyć się dzięki tej książce.

Mimo iż makijażem interesuję się od dawna, książka uzupełniła i usystematyzowała moją wiedzę.
Polecam ją każdemu. Jest idealna na prezent, szczególnie dla osób które świat makijażu zaczynają dopiero odkrywać.

2017-03-10

EFEKT LUSTRA I KAMELEONA

EFEKT LUSTRA I KAMELEONA
Moja przygoda z hybrydami trwa ponad rok. Od razu wiedziałam, że nigdy nie wrócę do tradycyjnych lakierów. Jest to niezwykle proste w wykonaniu. Różnica polega na tym, że każdą warstwę utwardzamy w lampie LED lub UV.
Dlaczego zdecydowałam się na rozpoczęcie przygody z hybrydami? 

Ponieważ wydawałam nie małe pieniądze na lakiery, które szybko wysychały. Średnio co 2-3 dni musiałam malować paznokcie, ponieważ pojawiały się odpryski. Drobne odciśnięcia na paznokciu nie wyglądały estetycznie.
Dlaczego nie kupiłam zestawu startowego tylko skompletowałam swój własny?

Jest to o wiele bardziej opłacalne. Dopłacając nie wielkie pieniądze zdobyłam produkty o największych pojemnościach. Wykonuję paznokcie systematycznie, nie tylko sobie. Dla przykładu aceton o pojemności 1000 ml dopiero będzie się kończył a użycie cleaner'a jest niewielkie.


Prawidłowo wykonany oraz zdjęty manicure hybrydowy płytki paznokcia nie niszczy. Po ostatecznym etapie utwardzania paznokci  możemy wrócić do naszych codziennych zajęć bez żadnych obaw. Na moich paznokciach utrzymuje się do momentu ich zdjęcia.

Ostatnio świat hybryd oszalał i stracił głowę dla efektów takich jak chrom, kameleon czy też lustro.
Nie mogłam przejść obok tego obojętnie i postanowiłam przetestować efekt lustra i efekt kameleona na swoich własnych paznokciach. Aplikacja proszku jest niezwykle przyjemna, satysfakcjonująca i wciągająca. W mgnieniu oka uzyskujemy efekt na jaki nam zależy, aplikując i wcierając proszek na warstwę dyspersyjną lakieru hybrydowego No Wipe. Następnie wtarty proszek należy pokryć kolejną warstwą topu i gotowe.

Obydwa Manicure cieszyły się zachwytem wśród znajomych oraz osób przypadkowych. Wiele razy zauważyłam, że nieznane mi osoby z zachwytem przyglądają się moim paznokciom. Usłyszałam wiele pochlebnych komentarzy.


efekt lsutra-  link
efekt kameleona- link
lakiery hybrydowe 7 ml- link  ( Użyłam odcienia 033 Black Cat oraz 043 Stars in the sky)




2017-02-07

TRIO DO KONTUROWANIA Z HAKURO

TRIO DO KONTUROWANIA Z HAKURO
Podstawa makijażu to nie tylko dobre kosmetyki ale i dobre narzędzie do pracy. W wyborze moich pędzli kieruję się opiniami innych użytkowniczek ale także własnymi preferencjami. Na rynku dostępna jest cała gama pędzli do makijażu, skusiłam się na zaufaną firmę. Hakuro to polska marka, która oferuje pędzle do makijażu w przystępnej cenie. Zdobywają serca wizażystek, miłośniczek makijażu i amatorek. W ich asortymencie znajduje się wiele modeli więc każda osoba znajdzie coś dla siebie. Są one dostępne na drogeriach internetowych.



Hakuro  H56 -  Jego włosie jest syntetyczne.  Używam go do aplikacji bronzera. Umożliwia precyzyjne konturowanie i perfekcyjne roztarcie produktu. Jest to pędzel do pudru, produktów prasowanych i mineralnych. link

Hakuro H21 - Jego włosie jest naturalne, w jasnym kolorze. Jest odpowiednikiem pędzla Hakuro H24. Ja używam go do aplikacji różu. Pozwala on precyzyjnie rozprowadzić i rozetrzeć produkt, Idealnie sprawdzi się przy nakładaniu także kosmetyków rozświetlających. link

Hakuro H22 - Włosie tego pędzla jest syntetyczne. Ja zamówiłam go z myślą aplikowania kosmetyków rozświetlających. Idealnie sprawdza się w  nakładaniu pudru i korektora na obszar pod oczami w celach rozświetlenia mojej twarzy. W żaden sposób nie chłonie produktów jak korektor.  link

Wszystkie wyżej wymienione pędzle mają włosie gęste, niesamowicie miękkie i przyjemne w dotyku.  Pędzle nie tworzą smug, idealnie rozprowadzają i rozcierają produkt. Ich czarne trzonki nienagannie leżą w dłoni. Mój makijaż, jest szybszy, przyjemniejszy oraz wizualnie lepiej się prezentuje. Pędzle jest niesamowicie łatwo utrzymać w czystości. Dość szybko schną. Włosie nie wypada, nic się nie rozkleja. Uważam, że pędzle Hakuro są jednymi z lepszych na rynku. Ich cena nie jest wygórowana w porównaniu z jakością jaką otrzymujemy. Sam fakt, że jest to polski produkt nakłania mnie do powiększenia mojej kolekcji o kilka nowych modeli.


                

2017-01-06

LAKIERY HYBRYDOWE COSMETICS ZONE

LAKIERY HYBRYDOWE    COSMETICS ZONE
Swoją przygodę z hybrydowym manicure zaczęłam prawie rok temu. Jest to niezwykle komfortowe rozwiązanie- albowiem manicure utrzymuje się na paznokciach do czasu zdjęcia go przeze mnie. Optymalny czas noszenia hybryd to 2 tygodnie- ze względu na odrost, który jest irytujący. Swoją przygodę zaczęłam z kultowymi lakierami firmy Semilac. Postanowiłam przetestować lakiery innych firm. Pod lupę poszły lakiery Cosmetics Zone.

Samo wykonywanie manicure hybrydowego nie jest trudne, każdy krok wygląda tak samo, jednakże  każdą warstwę utwardzamy w lampie. Bajecznie proste, prawda? Połysk na paznokciach utrzymuje się na prawdę długo, zjawisko odprysków jest mi obce, kolory są piękne i żywe. Paznokcie się nie łamią, nie niszczą- wręcz przeciwnie - rosną jak szalone i są w takim samym stanie - hybryda pod żadnym pozorem nie niszczy paznokci. Stała się moim wybawieniem, darem z niebios. Już nigdy nie wrócę do tradycyjnych lakierów! Męczące było domalowywanie paznokci co 3 dni, odpryski były nawet i po jednym dniu.

Po ostatecznym etapie utwardzania paznokci  możemy wrócić do naszych codziennych zajęć bez żadnych obaw- lakier jest całkowicie suchy i twardy. Zamierzam wzbogacić się o kilka nowych kolorków.
W moim odczuciu lakiery są bardzo dobre. Są trwałe, rzeczywiście trzymają się na paznokciach tyle czasu, ile powinny. Ich zapach przypomina mi zapach lakierów z Golden Rose. Niektóre, szczególnie te jaśniejsze kolory mogłyby mieć mocniejsze krycie, aczkolwiek nie są to jedyne lakiery gdzie to zjawisko występuje. Z resztą kolorów - np. miętowym czy srebrnym- pigmentacja jest zadowalająca. Myślę, że warto zainwestować w dobrą hybrydę i być faktycznie zadowolonym, niż zapłacić mniejsze pieniądze i kupić coś,co utrzyma się zaledwie kilka dni na paznokciach.

2016-12-15

LIFERIA

LIFERIA
Kosmetyczne boxy są świetnym rozwiązaniem do przetestowania wielu kosmetyków w znacznie niższej, atrakcyjnej cenie. Na polskim rynku stosunkowo niedawno pojawił się box zwany Liferia. Muszę przyznać, że od początku mnie on zainteresował zarówno kosmetykami jak ceną. W środku znajduje się aż 6 wyjątkowych produktów, które mają sprawić, że w okresie jesiennym będziemy wyglądać olśniewająco i czuć się wyjątkowo.


Pudełko urzekło mnie szatą graficzną. W momencie otwierania byłam podekscytowana. Nie mogłam doczekać się otwarcia pudełeczka, które było uroczo oraz efektownie zapakowane. Co znalazło się w jego środku?

1.Krem do rąk z Dermagiq, (Holandia) -100 ml produkt, który przyczynił się do poprawy oraz kondycji mojej skóry dłoni w tym okresie. Skóra jest w znaczącym stopniu zregenerowana oraz zyskała zdrowego wyglądu. W jego składzie znajduje się miód, olej migdałowy i masło shea. Jest to mocno nawilżający produkt, który szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Idealnie sprawdza się w porannym kremowaniu dłoni przed wyjściem do szkoły.


2. Żel do mycia twarzy VitaOil marki Lirene (Polska) - W tym miesiącu ten produkt rozpoczynał moją codzienną pielęgnacyjną rutynę. Nie oczyszczona skóra jest zbrodnią. Kosmetyk, który dokładnie usuwa zanieczyszczenia ze skóry w delikatny sposób- nie podrażniając mojej cery. Pozostawia ją gładką i miękką w dotyku nie wysuszając jej. Świetnie sprawdza się w demakijażu.

3. Mleczko oczyszczające- peeling do twarzy Kushi (Hiszpania)- Peeling to bardzo ważny etap pielęgnacji skóry twarzy oraz całego ciała. Jak zapewne wiecie jest to złuszczanie martwego naskórka. Lista argumentów ''dlaczego powinno się  stosować peelingi'' jest bardzo długa- zdaję sobie z tego sprawę. Dla dobra swojej skóry  twarzy i ciała robię je regularnie. W tym miesiącu miałam okazję namiętnie testować produkt marki Kueshi, który przypomina mi scrub z Madary. Delikatnie i dogłębnie oczyszcza skórę, usuwa martwy naskórek nie podrażniając jej. Nie podrażnia mojej cery. Twarz jest oczyszczona, wygładzona, odżywiona, elastyczna, aksamitna w dotyku. Nie doświadczam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia.


4. Oxygenating Moistruizer Cream Naobay (Hiszpania) - jest to produkt, który najbardziej mi się spodobał oraz zaciekawił mnie najbardziej. Używałam go każdego ranka. Jest on mocno nawilżający, o lekkiej i szybko wchłaniającej się konsystencji. Idealny pod podkład a nawet pod oczy. Jest to jeden z najbardziej nawilżających kremów jakie dotychczas miałam.

5. Przedostatnim już produktem jest cień do powiek marki Vipera (Polska) z przepięknym fioletowym odcieniu. Ma on drobinki rozświetlające nasze spojrzenie. Kolor idealny na jesień. Zaskoczył mnie swoją trwałością, pigmentacją oraz jedwabistą formułą.

6. Błyszczyk do ust marki Glossip (Włochy) jest ostatnim, szóstym produktem z pudełka. Wygląda na ustach bardzo ładnie. Jego kolor wpada w odcienie nude. Nie jestem wielką fanką błyszczyków, preferuję matowe pomadki. Maluje nim usta głównie do szkoły. Nie zostawia przesadnego uczucia lepkości na ustach, za co jest duży plus.

Pudełko dało mi szansę odkryć wiele nowych produktów oraz marek, o których wstyd przyznać, ale nie wiedziałam. Z pewnością po użyciu kosmetyków takich jak Scrub Kueshi, krem Naobay czy żel do mycia Lirene zainwestuję w produkty pełnowymiarowe. Są to produkty, które w 100% odpowiadają moim wymaganiom, preferencjom oraz działaniem.  Z pewnością rozpocznę testy pozostałych kosmetyków wyżej wymienionych marek.

Box Liferia poleciłabym tym dziewczynom, które kochają testować kosmetyki  i odkrywać nowe marki przyczyniając się do poprawy swojej skóry oraz swojego samopoczucia. Boxy kosmetyczne są świetnym rozwiązaniem, ponieważ testujemy kosmetyki, których wartość znacznie przewyższa cenę, jaką płacimy. Skomponowanie ich razem stworzyło boxidealny! Z niecierpliwością czekam na kolejne wydanie. Pudełeczko kosztuje 59 zł już z przesyłką kurierską.


Copyright © 2016 WESSPER , Blogger